Alternatywne Brzmienie Słów

Tak, jestem terapeutą.  Zwykle nie mówię tak o sobie, ponieważ brzmi to jak jedyny i niezastąpiony twór, który „leczy”, uzdrawia, przywraca funkcje.  Jednak w swoim środowisku muszę nim być, muszę sprostać czasami zadaniom, które wybiegają poza wszelakie standardy wiedzy zdobytej na uczelniach, szkoleniach czy kursach.  Muszę i chcę sprostać tym zadaniom. Zainteresować uczestnika do takiego stopnia, by chciał brać udział w zajęciach. Chciał się rozwijać pod moją pieczą? Jest to możliwe, kiedy terapeuta nie boi się wyzwań i w wyjątkowych przypadkach nie postępuje według standardów, według sprawdzonych metod, według statystyk. Udaje się to, kiedy jest elastyczny.

Porozumiewanie się. To był i jest mój obszar umiejętności. Pracując z dziećmi z poważnymi problemami w porozumiewaniu się i komunikowaniu chociażby podstawowych potrzeb, z ich rodzicami, którzy są pełni emocji, wiedzy o dziecku, wiedzy o schorzeniu swego dziecka, wiedziałem jedno – nikt poza nimi nie wie więcej.

Chcemy wspierać inicjowanie interakcji. Chcemy utrzymać interakcję. Budować motywację do uczestniczenia w interakcji, dialogach, zabawie. Kontakt wzrokowy wcale nie musi być instrukcją "popatrz na mnie!". Chcemy wspierać umiejętności spontaniczne np. patrzenie na twarze podczas wzajemnej interakcji.

Kiedy zaczęła się moja “przygoda” z autyzmem?

Kiedy nastał ten dzień, wyjątkowego wydarzenia, cały dzień spędziłem na robieniu pomocy. Cudawianki na kiju. Drukowanie, laminowanie, wycinanie to takie wstępne czynności terapeuty, który owe pomoce wykorzysta przez 40 min a robi je czasu drugie tyle. Dobrze, że posłużą uczestnikowi w dalszej komunikacji. Strategia jest, plan też. I co ?! Zero zainteresowania mojego uczestnika „przedmiotami”, obrazkami i całą tą otoczką. Wtedy zdałem sobie sprawę tak naprawdę, że JA sam jestem narzędziem, a nie wszystkie kolorowe przedmioty, które kosztują niebagatelne pieniądze, zasilając konto firm je dystrybuujących. Pomoce przygotowane w Sali, leżą. Zamykam drzwi. Czuję ciężki oddech, dostrajam się. Wykonując podobne i zbliżone aktywności do mojego uczestnika zabawy, wiem już, że ta sytuacja jest dla niego wysoce stresująca. Czekając na zainicjowanie przez uczestnika interakcji, tym razem przez spojrzenie, wyczuwam:

„Jak to, nic mi nie każesz robić ?!” Wielkie zdziwienie w oczach, oddech się reguluje. Ja jako „narzędzie” uruchamiam akcję, gdy tylko patrzy. „Mogę kontrolować” ?! Łaaaał.  W uczestniku budzi się myśl: „Mogę kontrolować sytuację?” – ale fajnie.

Magią relacji nie jest wydawanie poleceń i instrukcji.

Magią relacji jest podążanie za rzeczywistymi zainteresowaniami dziecka w taki sposób, że gdy uczynimy z tego zabawę (grę), będziemy razem pokonywać szlaki rozwojowe.

1

liczba odwiedzających


Dodaj komentarz






Dodaj

Alternatywne Brzmienie Słów - Kamil Lodziński Logopedia, Rozwój zwój przez zabawę, Komunikacja, Warsztaty.
© 2013-2018 PRV.pl
Strona została stworzona kreatorem stron w serwisie PRV.pl